oj, taaaak :)
muchomory podziałały i na mnie :p
muchomorek w maleńkiej fiolce, kapelusz grzybka szydełkowany i wyszywany w kropeczki...
sama sobie się dziwię :p




a na koniec zapozowała gąsieniczka, która znalazła się na literkach, gdy wymieniałam baterie w aparacie :)



i maleńkie jak opuszek palca pióreczko, które chciałam zabrać do domku... i nawet już miałam koncepcję z nim w głowie, ale niestety wiatr mi je porwał :(

z buteleczki będzie chyba jakiś fajny wisiorek :)
jak się Wam podoba?
już kiedyś była taka mała panienka w większej butelce, o tu:




muchomorek miała z modeliny, z malowanymi kropkami, do tego filcowany mech i papierowe motylki.
Sama była ulepiona z modeliny, miała 1cm wys. ,
rude włoski z kordonka i rączki mulinowe :)
była wtedy moją chlubą :)
i dostała ją ode mnie moja ukochana Sąsiadka, gdy się wyprowadzaliśmy z Mińska...
ŚCISKAM WAS CIEPŁO i czekam na słówka od Was :*
